sobota, 3 listopada 2012

1. Why it always has to be like in that silly italian movie

- Podsumowując , czy myślicie , że Pan Darcy naprawdę kochał Elisabeth ? - zapytałam ukradkowo zerkając na wiszący na ścianie zegar. Była to już moja ósma i ostatnia lekcja dzisiaj. Mimo , że był piątek nie miałam żadnych konkretnych planów na dzisiaj. Byłam osobą towarzyską i lubiącą zabawę jednak na samą myśl o sprawdzaniu sterty wypracowań odechciało mi się wychodzić gdziekolwiek.
- Sądzę , że to była zwykła fascynacja. On prawie w ogóle nie okazywał jej miłosci , a całą inicjatywę musiała przejąć Lizzy. - odezwał się głos w głębi klasy. Była to jedna z moich najlepszych uczennic , Maria.Chciałam ją pochwalić za dojrzałą wypowiedź , jednak głos zabrała dziewczyna siedząca w pierwszej ławcę.
- A co ty możesz o tym wiedzieć ? Oczywiście , że oboje darzyli się wielką miłością. To najromantyczniejsza historia jaką czytałam. - odpowiedziała blondynka. Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem.
- Skoro wszyscy macie różne zdania na ten temat , napiszecie mi na następny piątek referat na temat "Czym dla mnie powinna charakteryzować się miłość". Musimy wreszcie zakończyć te romantyczne tematy na lekcjach i zajać się czymś poważniejszym , jak na przykład literaturą Agathy Christie. - powiedziałam dobitnie , jednak moje słowa zagłuszył dźwięk dzwonka obwieszczającego koniec lekcji. Z westchnieniem ulgi usiadłam na krześle. Zbierając swoje rzeczy i pakując je to torby pomyślałam o tym jak bardzo kocham swoją pracę. Byłam szczęściarą , że dostałam posadę nauczycielki w najbardziej prestiżowym liceum  w Turynie. Wzięłam swoją torebkę i własny egzemplarz "Dumy i uprzedzenia". Wyszłam z klasy i zamknąwszy drzwi na klucz udałam się do pokoju nauczycielskiego. Mocno się zdziwiłam gdy zobaczyła jaki gwar panuję w pomieszczeniu. Otworzyłam drzwi do swojej szafki i upchnęłam tam niepotrzebne rzeczy.
- Czy ktoś mógłby mi powiedzieć co się dzieję ? Dlaczego pani Casartelli wylała na siebie cały kufel tych okropnych perfum ? - zapytałam swoją koleżankę Alessandrę. Zaśmiałam się w duchu. Czyżbym zapomniała o jakiejś ważnej radzie albo spotkaniu.
- A to... to nic takiego. Chłopcy z naszej szkoły rozpoczynają dzisiaj treningi z piłkarzami Juventusu. Casartelli myśli , że swoim zabójczym wyglądem powali na kolana samego Andreę Pirlo. W sumie to nawet prawdopodobne tyle , że chyba będziemy musieli wzywać pogotowie aby go podnieśli z tych kolan. - oznajmiła i po chwili obie zaczęłyśmy się śmiać.
- Udam , że wiem o kogo chodzi. - rzekłam zdezorientowana. Nie miałam pojęcia kim jest człowiek. O piłce nożnej wiedziałam bardzo mało... cóż , praktycznie nie wiedziałam nic. Pamiętałam , że gdy chodziłam do szkoły nienawidziłam grać w piłkę. Wstręt do niej pozostał mi do dziś.
- Ah , zapomniałam ci powiedzieć. - krzyknęła na odchodnę Alessandra. - dyrektor kazał ci powiedzieć , że w poniedziałek wypada ci dyżur na treningu chłopców z twojej klasy.- Odwróciłam gwałtownie głowę w kierunku koleżanki.
- Jak to ? - oburzyłam się. - Normalnie - odpowiedziała spokojnie Alessandra. - Każdy nauczyciel musi przychodzić na treningi i pilnować uczniów. Mnie też się nie podoba , że odbywa się to na naszych lekcjach. Masz pojęcie w jakim tyle jestem z materiałem ? A teraz jeszcze to ! - powiedziała. - Czekaj , zobaczę z jakim piłkarzami będziecie mieli trening. - Alessandra wyszła na chwilę po czym wróciła z kartką. Położyła ją na stole i usiadła obok mnie. - Marchisio i Bonucci. - przeczytałam mrużąc oczy. - Cóż... nic mi to nie mówi. - powiedziałam. Alessandra popatrzyła na mnie z ukosa. - Dać ci radę ? - spytała i pochyliła się w moim kierunku. - W poniedziałek założ coś seksownego. - szepnęła. - Miłego weekendu. Nie przemęczaj się za bardzo - puściła mi perskie oko. - Arrivederci - powiedziała do wszystkich i wybiegła z pokoju niczym strzała.    


~~**~~
Na początek wymyśliłam coś takiego. Mam nadzieję , że się wam spodoba. Wasze uwagi piszcie w komentarzach. Bardzo się cieszę , że wreszcie opublikowałam to opowiadanie bo osobiście bardzo mi się podoba. ;)



2 komentarze:

  1. Fajnie się zapowiada, może powstać tutaj coś naprawdę dobrego, jednakże kilka Twoich błędów mnie razi i gdybyś znaki interpunkcyjne miała przyległe z pierwszym wyrazem naprawdę lepiej by się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie czyta się dobrze, może ciut za krótkie, ale na wstęp idealne. Poza tym lubię Włochów na boisku. I szczerze mówiąc to jest chyba pierwsze opowiadanie o nich, jakie zaczęłam czytać. Czekam na kolejny rozdział i dzięki za dodanie mnie do ulubionych. Na "Kuba sam meczu nie wygrasz" nie dodaję polecanych, ale umieszczę na Uzależnionej od Tytonia. Oba blogi są połączone :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń